Got a hold on me

piątek, 16 maja 2014

Część 24



Tay
‘Tay, weź się w garść, spokojnie.’ Oparłem głowę na jej ramieniu i próbowałem się opanować. Przecież i tak nie zamierzałem kochać się na kanapie w studio! Nie zamierzałem? Na pewno? Ale teraz najważniejsza była jej reakcja i to, że się nie gniewała, nie złościła. Wiedziała i akceptowała. Bała się, ale nie odepchnęła mnie i nie zrobiła awantury. A przecież ona też miała tajemnicę. I to, że znała prawdę o zespole pozwoliło otworzyć się i wyznać wszystko o tym całym Igorze. Nie lubię gościa. Bardzo nie lubię. Nie wiem, ile tak trwałem we własnych myślach, bo Ola potrząsnęła mną za ramiona.
- „No zagraj mi wreszcie.”
- „Dobra, chwila, ale jesteś niecierpliwa!” – pocałowałem ją jeszcze krótko i usiadłem przy klawiszach. Zastanawiałem się, co jej zagrać i kątem oka zauważyłem, że Ola zaczęła przeglądać te swoje papiery.
- „’Song to sing’ poproszę.”
- „Słucham?”
- „No to mi zagraj, tam są same klawisze.”
Zrobiłem wielkie oczy, nie spodziewałem się, że będzie coś kojarzyć poza „Mmmbop”.
- „A właśnie! Kto to jest Penny?”
- „Cooo?”
- „No Penny z ‘Penny and me’.” – powiedziała zniecierpliwiona.
- „Ty się naprawdę przygotowałaś.”
- „Nie tak jakbym chciała, bo było za mało czasu.” – wyszczerzyła zęby – „Noo?”
- „Penny, to imię. Zwykłe imię. Pasowało do piosenki.”
- „Aha, no graj.”
- „No to siedź cicho.” – teraz ja wyszczerzyłem zęby. Nie miewałem tremy, grałem od zawsze, ale teraz zależało mi na jej zdaniu, na tym, żeby wypaść dobrze. Uderzyłem w klawisze. Zacząłem śpiewać. Ola słuchała jak zaczarowana, a mnie rozpierała duma, bo widziałem, że jej się podobało. Gdy skończyłem podeszła i namiętnie pocałowała.
- „To było piękne. Jesteś świetny!”
- „Dziękuję.”
- „To jeszcze ‘I will come to you’. To nawet trochę pamiętam.”
- „A to co? Koncert życzeń?”
- „Aha! I się przyzwyczaj, bo będziesz mi grał i śpiewał codziennie.”
- „Taa, jasne!”
Rozłożyła się na kanapie, przeglądała te swoje papiery i nim skończyłem utwór zasnęła. Emocje i nieprzespana noc wzięły górę. Zabrałem jej kartki z ręki i spojrzałem. A tam wydruki naszych piosenek, słowa, notatki, kto śpiewa, który rok, która płyta. Zaśmiałem się. No to wywiad zrobiła. Spojrzałem na nią, wyglądała tak spokojnie. Oby nic nie zburzyło tego spokoju i… oby mi zaufała. Położyłem się obok, Ola od razu się wtuliła, nakryłem nas kocem i zasnąłem.

Zac
Obudziłem się o 12. Zajrzałem do Taylora. Nie było go, komórka leżała na łóżku. W salonie pusto, pomyślałem, że coś tworzy. Wziąłem prysznic i poszedłem do studia. Otworzyłem drzwi i stanąłem z ręką na klamce. Spali tam. Razem. Puls mi przyspieszył. Była tu, nie gniewała się, wyjaśnili sobie wszystko, jest dobrze. Przez chwilę myślałem, że jeśli nie… Potrząsnąłem głową odpędzając te głupoty. Przecież miałem o niej nie myśleć. Ale jak to zrobić, kiedy włosy zasłaniają jej pół twarzy i wygląda tak uroczo? Uśmiechnąłem się sam do siebie. Dłoń opierała na ramieniu mojego brata. Miała ładne dłonie. Nigdy wcześniej nie zwracałem na to uwagi u dziewczyn, ale ona miała naprawdę ładne dłonie. Im dłużej tam stałem tym gorzej dla mnie, ale nie byłem w stanie zrobić kroku. Coś jakby cały czas trzymało mnie w miejscu. Niemożliwe, żebym się… Nie, nie, nie, tę myśl muszę schować, ba! wyrzucić z umysłu! Prawie dostałem zawału, gdy usłyszałem kroki. Isaac. Przyłożyłem palec do ust jednocześnie zamykając drzwi.
- „Chyba jest dobrze. Tay z Olą śpią w studio.”
- „To co Ty tak stoisz i się gapisz?”
- „Nie stoję i się nie gapię. Szukałem Taylora, a teraz jadę.”
- „Gdzie?”
- „Przejechać się.”
- „A stało się coś?”
- „Nie, nie, ok.”
Powiedziałem najnormalniej jak potrafiłem, wyminąłem Ike’a i poszedłem prosto do auta. To był mój sposób na emocje – szybka jazda samochodem. Nawet nie wiedziałem, gdzie mnie droga prowadzi, póki nie dojechałem do samotni. Zahamowałem i walnąłem dłońmi o kierownicę. Czy naprawdę nie ma innych dziewczyn na świecie? I czy każdej fajnej musi podobać się Taylor? Fuck! Jak zawsze drugi w kolejce! Ike’a nie stawiałem w konkurencję, bo zajęty. Oparłem czoło o kierownicę, zamknąłem oczy i momentalnie pojawiły mi się obrazy: ona tańcząca z Mike’m, ona tańcząca ze mną K-maro, ona odwracająca się do mnie, gdy Tay ją przedstawiał, ona nad basenem, ona na rękach Tay’a, ona śpiąca na kanapie w studio… Ona… Ona… Ona… Chyba się zakochałem… Fuck!

Ola
Obudził mnie telefon. Nawet nie zauważyłam, kiedy zasnęłam na tej kanapie. Było mi gorąco, Tay przykrył nas kocem, a upał się zrobił niemiłosierny. Odebrałam i rozmawiałam ściszonym głosem. Angela znowu zapraszała na imprezę. Obiecałam, że dam znać. Obudziłam Tay’a prosząc, żeby mi zagrał. Przewrócił się tylko na drugi bok i marudził, że jeszcze kwadrans. Ech… Ja już nie mogłam zasnąć. Wzięłam kartki i zaczęłam czytać ich teksty. Większość była bardzo życiowa, podejrzewałam, że kierowali się jakimiś doświadczeniami z ich własnego życia i pisali o tym piosenki. W końcu dobudziłam Taylora. Taylor. Fajne to imię, ale zdecydowanie wolałam Tay. Męczyłam, żeby mi zagrał, ale powiedział, że co za dużo, to niezdrowo. Uznaliśmy, że pójdziemy na imprezę, chciałam więc wrócić do domu się przygotować. Ale że była 14, to załapaliśmy się na pyszny obiad. Ależ mi tego brakowało, żeby ktoś mi ugotował obiad. Zatęskniłam za mamą. Pojechaliśmy do mnie, wyszykowałam się, tym razem w spódnicę i bluzkę. Było jeszcze sporo czasu, uznaliśmy, że do trzech razy sztuka i spróbujemy dokończyć ten film, co zaczęliśmy. Rozłożyliśmy kanapę, przyniosłam lody. Udało się. Dokończyliśmy film. Piosenka końcowa była bardzo fajna, podniosłam się, zaczęłam tańczyć.
- „No chodź, zatańcz ze mną.”
- „Przecież wiesz, że kiepsko mi to idzie.”
- „Nie jest tak źle, a trening czyni mistrza. No chodź.”
Tay ociągał się jak mógł, musiałam podejść i pociągnąć go za ręce. Na zachętę dostał też buziaka. Zaczął się kiwać ze mną wolno na przytulańca, a mi od razu zrobiło się gorąco.
- „W sumie, to jak mnie uczyłaś dirty dancing, to mi się nawet podobało.”
- „Serio? A proszę bardzo, zmienię tylko utwór.”
- „Nie no, nie mówię, że teraz…” – wystawiłam tylko język i powiedziałam, że nawet strój mam odpowiedni.
- „Najpierw coś na rozgrzewkę.” – włączyłam ‘Do you love me’.
- „Pamiętasz? Ugnij kolana.”
- „To akurat zapamiętałem.” – wyszczerzył się, ugiął kolana, przyciągnął mnie do siebie, jedna ręka na talię, druga we włosy.
- „No?” – ponaglił mnie – „Ręce na szyję Pani… Pani…zapomniałem.” – zrobił smutną minę.
- „Jabłońska. To trudne dla obcokrajowców.”
- „Jabloska?”
- „Musisz trochę poćwiczyć.”
- „Dam radę. No to ręce Pani Jabloska.”
Czuć go przy sobie, to było coś. Złe myśli gdzieś odleciały, teraz było dobrze. Ja wiedziałam o zespole, on o Igorze, bez tajemnic. Trochę się bałam, ale na razie nie zastanawiałam się nad tym. Tay wczuł się w rolę i starał się dobrze tańczyć. Chciał mnie pocałować.
- „Eeej!”
-„ Co?” – zdziwił się – „Nie mogę Cię pocałować? W końcu to dirty dance.”
- „A widziałeś, żebym się kiedykolwiek całowała z Mike’m?”
- „No, ale ja, to chyba co innego?”
- „Tak, ale wiesz, że lubię się podroczyć, zwłaszcza przy takim tańcu.” – ostatnie słowa wyszeptałam mu do ucha.
Kolejną piosenką była jedna z moich ulubionych. „Represent” Orishas.
- „To teraz się skup.”

Tay
Wyciągnęła ręce do góry tak jak wtedy, zaczęła się odchylać do tyłu, podejrzewałem, że zrobi tę samą figurę i nie myliłem się. Już trzymałem ją pod kolanem. Nogę opuszczała powoli, a moja ręka sunęła po gładkim materiale jej spódnicy i zatrzymała się na pośladku. Nie protestowała, więc uznałem to za pozwolenie i czasami dotykałem jej pupy. Ona swoimi rękoma jeździła po moich plecach, włosach, karku, wszystko do rytmu. Myślałem, że zwariuję, zamknąłem oczy. Ona droczyła się cały czas.
- „Zobaczymy, jak długo będziesz twarda.” – szepnąłem jej do ucha i musnąłem je ustami.

Ola
Nie wiem, po co zaczynałam to droczenie, bo już sama nie mogłam wytrzymać. Wzięłam jego głowę w dłonie, spojrzałam w oczy. Chciałam pocałować, ale zrobił unik i dalej pogrążony był w dotykaniu mnie po całym ciele. Ponowiłam próbę.
- „Tay, noo! Już nie jestem twarda.”
- „Wiedziałem.”
Chyba też nie mógł znieść tego droczenia, bo wpił się w moje usta mocno i z pasją. Poczułam jakby jakieś szarpnięcie w dół. W pierwszej chwili pomyślałam, że blok się wali, ale to tylko mój żołądek. Nasze ruchy były istnie szaleńcze i tak bardzo seksowne, że pobiliśmy na pewno Patricka Swayze i Jennifer Grey. Wziął mnie na ręce, jak wtedy u niego, gdy wparował Zac. Już kolejna piosenka leciała, a my dalej poddawaliśmy się namiętności. Tay już dawno zapomniał o rytmie. Pocałowałam go w ucho, potem w szyję. Ramiona miał naprężone od dźwigania mnie. Zorientowałam się, że trzyma mnie za pupę, ale wybitnie mi to nie przeszkadzało. Nagle ni stąd ni z owąd postawił mnie na podłodze, oparł czoło o moje, położył grzecznie ręce na talii, a ja swoje na jego ramionach, spojrzał na mnie bardzo błyszczącymi oczami.
- „Każ mi przestać.” – powiedział zachrypniętym głosem.
- „Tay, nie chcę…” – odrzekłam również z chrypką.
- „Nie powiem, że się cieszę, ale szanuję Twoją decyzję.”
- „Tay, ja nie chcę przestawać.” – spojrzał mi w oczy intensywnie, wtulił się w moje włosy ciaśniej mnie obejmując i szepnął do ucha.
- „Ale wiesz, jak to się może skończyć?”
- „Wiem.”
- „Jesteś pewna?”
- „Tak.”
W mgnieniu oka powróciliśmy do przerwanej czynności. Ramiona i dekolt parzyły mnie od jego pocałunków. Moja bluzka dziwnym trafem została zsunięta na talię. Ściągnęłam jego t-shirta. Przejechałam dłońmi od ramion aż do brzucha. Zadrżał, a mi zakręciło się w głowie. Wreszcie moja upragniona ‘dróżka szczęścia’. Nie myślałam, że to aż tak na mnie zadziała. Zostawiałam pocałunki na jego torsie, aż na chwilę odchylił głowę do tyłu. Pociągał mnie przeogromnie. Zrzucił moją bluzkę i spódnicę na podłogę, ponownie wziął na ręce, ale tym razem po to, aby przenieść się na kanapę. Myślałam, że zwariuję, gdy pocałował mnie w brzuch. Wsunął obie ręce pod moje plecy, żeby pozbyć się biustonosza. Spojrzał na mnie pożądliwym wzrokiem, potem kontynuował dotykanie i całowanie, ale tym razem nic go nie blokowało. Oboje byliśmy już na granicy wytrzymałości, a nasze usta były czerwone i nabrzmiałe od pocałunków. W końcu pozbyliśmy się reszty bielizny i złączyliśmy w jedno. Moje ciało podporządkowało się Tay’owi, on nadawał rytm. Najpierw powoli i delikatnie, potem coraz szybciej i bardziej namiętnie. Co jakiś czas otwierał oczy zadając nieme pytanie, a ja wzrokiem odpowiadałam, że w porządku. Czułam jakby cały pokój wirował. W kulminacyjnym momencie wpił się w moje usta, za co byłam wdzięczna, bo bałam się, że krzyknę. Leżeliśmy tak chwilę czekając aż oddechy wrócą do normalnego rytmu, po czym Tay położył się obok i przyciągnął mnie do siebie. Milczeliśmy. Szczęśliwi. Spełnieni. Muzyka leciała, w rogu paliła się lampka, telefony dzwoniły jak opętane, ale nie zwracaliśmy na nie uwagi. Głaskał mnie po włosach, a ja jego po torsie. Splótł swoje palce z moimi, zamknęłam oczy i próbowałam zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół: muśnięcie warg, szept do ucha, dotyk, drżenie, spojrzenie, błysk oka, pocałunek. Odtwarzałam wszystko ponownie, bo było to warte zapamiętania. Czułam się cudownie. Po pół godzinie, gdy po raz n-ty zadzwonił telefon, Tay przeklął, odszukał spodnie walające się po podłodze, wyciągnął komórkę i powiedział szeptem:
- „Angela. Co z imprezą?” – spojrzał na mnie uśmiechając się i magnetyzując swoimi oczami.
- „Jaką imprezą?” – udałam zdziwienie i wtuliłam się jeszcze mocniej.
- „Napiszę, że nas nie będzie.”
- „Mhm.”
Wzięłam też swój telefon, Angela dzwoniła chyba na zmianę do mnie i Tay’a, wyciszyłam dźwięk i odłożyłam na szafkę. Przykryłam nas prześcieradłem. W nocy czułam ciepło jego ciała, miarowy oddech i włosy łaskoczące mnie po twarzy. Byłam szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.

33 komentarze:

  1. Ta część jest z dedykacją dla wszystkich czytelniczek, które tak bardzo czekały i się wreszcie doczekały. Mam nadzieję, że sprostałam oczekiwaniom. Lecz główna dedykacja: dla Olushy i dla mnie :) Z okazji naszych nadchodzących imienin, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, dzięki za dedykację :*****

      Usuń
  2. piękne... i dobrze że w domu, bo w pracy z błyszczącymi oczami i czerwonymi polikami wyglądałabym dziwnie... :)
    pięknie opisane wszystkie
    a Zac'a mi się zrobiło szkoda, biedny, ale da rade, wierzę w niego... że jednak brat jest ważniejszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, dlatego dałam, jak byłaś w domu :D

      Usuń
    2. no wow, to nadal piękne i działa.....

      Usuń
  3. Mmm jeszcze mam ciary ;) to chyba fajne uczucie być zakochanym .Rozdzial wywołuje emocje , i czułam ta chemie między nimi . Zaczynaja tworzyć fajny związek , ...co do Zaca mówiłam , ze sie zakochał !!oj szkoda mi go ;( Bardzo podoba mi sie ( niewiem jSk to nazwać) cześć Zaca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Zac się podoba, bo będzie się jeszcze pojawiał. I jego rozdziały też. I tak, to bardzo fajne uczucie być zakochanym. Ola J. jest coraz bardziej.

      Usuń
  4. tak emocje było czuć, super to opisałaś, podobało mi się zdanie " Moje ciało podporządkowało się Tay’owi, on nadawał rytm." to zdanie powiedziało wiele :)
    Ola jestem dumna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ola J się trochę podporządkowuje Tay'owi. I to nie tylko w 'tych sprawach'.

      Usuń
    2. Anuś, cieszę się, że jesteś dumna, dziękuję Ci baaaaaardzo!

      Usuń
    3. no tak, a wcześniej, to ona lubiła dominować, tzn. kiedyś przed Tay'em :)

      Usuń
  5. Wow ! Zagotowało mi się w środku z Emocji !!!! Bosko ! Jejuśku !!!! Ale spontan ! Nabrzmiałe wargi, przyspieszone bicie serca...urywane oddechy ! Wow ! Wow! Spełnienie !

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja pierdziuuuuu!!! Ale mam wypieki na twarzy!!!! Scena mistrzostwo!!!!!! Aż mi się gęba do siebie uśmiecha :DDDDD No Boska, czułam się jakbym sama tego doświadczała hahaha. Dobrze, że nie krzyknęłam na koniec!!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się utożsamiłaś, ale z krzykiem bym uważała :D

      Usuń
  7. Aaa, i chciałam jeszcze dodać, że Jabłońska - Jabloska rozbawiło mnie do łez! Dobrze, że Tay inaczej nie przekręcił nazwiska i nie wyjechał z czymś takim jak: Jeb-Loska ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! 'ń' dla obcokrajowców jest porażką!

      Usuń
  8. aaaa doczytałam!
    Super, super i jeszcze raz super! W końcu mogli się bzyknąć, no bo ileż można czekać. Fajnie, że Ola się otwiera. A Zack'a strasznie mi szkoda, chętnie bym go pocieszyła hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bOOm, ale jak to ile? Już to wyjaśniałam w grupie. Oni się spotykają miesiąc. To i tak szybko. A na pocieszycielkę Zac'a jesteś druga w kolejce :P

      Usuń
  9. Oleńko zarąbiście, mnóstwo romantyzmu. Ja z ciekawości zaczęłam czytać w pracy, dwukrotnie mi przerywano.... myślałam, że komuś dokopie, bo tu Tay odpina stanik, a w tym czasie kolega wchodzi do biura. Wrrrrrr..... Teraz już wiem, po co ta kanapa w studio. ‘Do you love me’ .... to musiało się tak skończyć. Nie mogło być inaczej. Mistrzowsko opisałaś ich taniec, dosłownie "widziałam" jak tańczyli. Dróżka szczęścia... hmmm...po raz drugi.... myślę, że nie ostatni. Acha.... dobrze mówiłam, Zac zakochany jak chol..ra. Jego uderzenie rąk o kierownicę też "widziałam".Faceci często tak reagują w nerwozie... Czekamy co dalej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, Twój komentarz zawiera dużo emocji, czytało mi się go z uśmiechem na ustach. Tay odpina stanik, a kolega wchodzi do biura - to mnie rozwaliło. Dróżka szczęścia, na samą myśl odpływam, a uderzenie rąk - no tak, biedny on jest, mnie też go szkoda :(

      Usuń
    2. Olu bo były emocje i to jeszcze jakie. Oby więcej takich części.... Biedny Zac....

      Usuń
  10. Anna de Witt17 maja 2014 12:23

    TY NAPRAWDĘ umiesz pisać, a ja zawsze myślałam,że masz umysł matematyczny...Skąd? Jak? Kiedy?
    Czytam z wielką przyjemnością (chyba już jestem Twoją fanką -Anką), potrafisz stopniować napięcie i w najciekawszym momencie kończysz wpis. No i jeszcze obrazowość i emocje...jestem tam, widzę wszystko...GRATULACJE !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj umie umie :)
      Anki wiedza co dobre :) a ja pozdrawiam, chwilę mi zajęło dojście, kto tu się chowa :) ale wiem :)

      Usuń
    2. No wszelki duch Pana Boga chwali! Witam moją fankę-Ankę! Hehe! Dziękuję i cieszę się, że się podoba :D Kto by pomyślał, co nie?

      Usuń
  11. Ja też jestem Twoją fanką.czyta się wszystko wybornie.Aż zazdroszczę bohaterom.szkoda że mój mąż w pracy,aż mi się zechciało do niego przytulić... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ojej...doczekałam się, nie za szybko, nie za późno i o to chodziło...Martwi mnie trochę ten brat, ale dobrze, że wie co się święci, tzn podejrzewa i mam nadzieję, że powalczy sam z sobą...!!! aleś Ty romantyczna...;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie kochana tylko jak dla mnie to scena pierwszego seksu trochę zbyt rzeczowa. Ja jednak wolę więcej romantycznych i seksownych opisów, ale to tylko moje zdanie i się nim wcale nie przejmuj.
    Ogólnie piękny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, pewnie, co kto woli. Ja juz i tak nic nie ulepsze i nie poprawię, bo historia skończona. Sceny seksu są dość odważne jak to stwierdzili zytelniczki, ale sporo ić jeszcze przed Tobą :D

      Usuń
    2. Zrobiło mi się ciepło... to chyba nie zasługa odkręconych kaloryferów☺... Te początki są najfajniejsze. Aż chciałoby się znów mieć naście lat!

      Usuń