Got a hold on me

czwartek, 3 kwietnia 2014

Część 6

Ola

Droga upłynęła nam szybko, oczywiście Tay uspokajał mnie, bo znowu denerwowałam się egzaminem. Przed uczelnią wysiadł ze mną, życzył mi powodzenia i poprosił, żebym zadzwoniła jak już skończę, bo on jedzie coś załatwić, ale powinien się wyrobić. Egzamin napisałam, ale tym razem nie znałam odpowiedzi na wszystkie pytania. Tay napisał, że będzie za jakieś 20 min. Czekałam z Angelą i resztą jak na szpilkach, w końcu pan doktor wyszedł z pokoju i odczytywał wyniki. Angela stała z kartką, żeby zapisać dla tych, co nie czekali, ja próbowałam wychwycić swoje nazwisko. Jest! Jest! Udało się! Udało! Ledwo, ale jednak! Mimo że prawie połowa osób nie zaliczyła. Wyściskałam się z Angelą, pożegnałam i poszłam. Niebieskooki stał oparty o auto z telefonem przy uchu, ale gdy mnie zobaczył pożegnał się z rozmówcą, a ja ostatnie kroki podbiegłam krzycząc „zdałam, zdałam” i rzuciłam mu się na szyję. Trwało to dosłownie ze dwie sekundy nim się zreflektowałam. Odsunęłam się prędko. Kolejne kilka sekund myślałam, co powiedzieć, ale oczywiście najlepszy sposób przyszedł pierwszy. Obrócenie to w żart.
- „Rany, sorry, ale tak się cieszę, że musiałam kogoś uściskać.” – powiedziałam z promiennym uśmiechem nie pokazując zdenerwowania. Ciemne okulary mi w tym pomogły.
- „Wiedziałem, że Ci się uda. Gratulacje.” – wyglądał, jakby go to nie ruszyło, odetchnęłam więc z ulgą.
- „Dzięki.”
- „No to wskakuj.” – otworzył drzwi, po czym sam zajął miejsce za kierownicą.
Dopiero tym razem byłam na tyle rozluźniona, że zobaczyłam jakim autem jedziemy. Nie omieszkałam wyrazić swojego zauroczenia tutejszymi kabrioletami. Przyznałam się Tay’owi, że zawsze chciałam takim jeździć i teraz mam okazję, bo tutaj wszyscy takie mają i jest to naturalne. Tylko zrobi się ciepło, a cała ludność Oklahomy opuszcza dachy. Oparłam się wygodnie na zagłówku, włosy latały mi we wszystkie strony, ale niebieskookiemu również, bo okulary przeciwsłoneczne miał na nosie. Tay przygłosił muzykę, zaczęłam odpływać. Milczeliśmy dłuższą chwilę, po czym odezwał się, że jesteśmy na miejscu. Jakby mnie ktoś spytał, w którą stronę odjechaliśmy spod uczelni, to bym nie wiedziała. Rozejrzałam się nie widząc żadnego lokalu.
- „Tutaj, od podwórka.” – wskazał mi drogę.
Lokal był bardzo mały, ale szalenie przytulny. Nazwa „Almost heaven” – mnie kojarzyło się z nazwą płyty zespołu, który lubiłam. Na pierwszym piętrze był duży taras ze stojącymi stolikami, ale powyżej jeszcze balkon z jednym, wielkim stołem. Właśnie tam Tay nas zaprowadził.
- „Wow!” – rzekłam, gdy wyszłam na balkon. Widok rozpościerał się na rzekę Arkansas. – „Skąd znasz to miejsce?”
- „Znajomy ojca jest właścicielem, zawsze trzyma dla nas balkon. Wszyscy się mieścimy i nikt nam nie przeszkadza.”
Siedzieliśmy na tym balkonie rozmawiając ze cztery godziny. Poznawaliśmy się coraz bardziej. Tay wypytywał mnie o różne sprawy, ale sam też chętnie opowiadał o sobie. W końcu za namową Poli spytałam czy idzie w sobotę na imprezę do Angeli. Odrzekł, że nie miał tego w planach.
- „Aaa… Szkoda.”
- „Ale to nie znaczy, że nie mogę tego uwzględnić.”
Uparł się, że po mnie przyjedzie, powiedziałam, że będę jechać z Polą, to odrzekł, że nie ma problemu, weźmie nas obie. Co za dżentelmen!
I tak też się stało. W sobotę Pola miała okazję zamienić z nim więcej niż kilka słów w drodze na imprezę. Tay zaparkował i chciał jeszcze oddzwonić do brata, my weszłyśmy do środka. Nie zdążyłam wsadzić alkoholu do lodówki ani nawet przywitać się z Angelą, gdy Mike dosłownie rzucił mi się na szyję i zaczął ciągnąć na parkiet.
- „Zaraz, chwileczkę, dopiero weszłam.” – ociągałam się rozbawiona, ale nie dał za wygraną i znaleźliśmy się na parkiecie w salonie. Mike włączył muzykę i zaczął ruszać się zbyt kubańsko i zbyt seksownie w moim kierunku. To taki taniec i albo się na to godzisz albo przestajesz tańczyć. Mnie dwa razy nie trzeba zapraszać, wczułam się więc w rolę.

Tay

Przycisnąłem czerwoną słuchawkę w telefonie kończąc rozmowę. Już chciałem dołączyć do imprezy, gdy ktoś złapał mnie od tyłu w pasie. Fuck! Zagotowałem się. Nie odwracając się zdjąłem ręce z siebie i przez zaciśnięte zęby powiedziałem
- „Meggie, cholera! Czy do Ciebie nie docierają żadne argumenty?”
- „Nie.” – odpowiedziała patrząc mi prosto w oczy. Znałem ten wzrok. Wiele dziewczyn tak na mnie patrzyło. I wcale mi to nie pochlebiało. No, może kilka ładnych lat wstecz tak, ale teraz już tylko wkurzało. Po raz setny wytłumaczyłem Meg swoje racje, ale oczywiście nie trafiło, bo przesłała ręką całusa i pobiegła z przyjaciółką na imprezę. Nie chciałem, żeby Ola znowu była świadkiem jak Meg się do mnie klei i patrzy jakby miała chęć mnie połknąć. Owszem, była sympatyczną dziewczyną, ale coraz mniej ją lubiłem przez te jej akcje. Miałem tylko nadzieję, że ona nie powie przy Oli czegoś, co powinienem powiedzieć jej sam. Ola. Ola nie patrzyła na mnie tak jak Meg i tysiące fanek. Jej wzrok był zupełnie inny. Lepszy. Milszy. Nieco tajemniczy. Chciałem, żeby poznała mnie najpierw jako zwykłego chłopaka, potem jej powiem. Ale jak ja jej to powiem? „Cześć. Jestem Taylor Hanson. Mam zespół, jestem sławny i koncertuję. Chcę się z Tobą spotykać, ale jutro może się o tym dowiedzieć milion moich fanek. To jak? Wchodzisz w to?” Zamyśliłem się. Spotykać się? Tak. Przecież właśnie do tego dążę, to chcę osiągnąć. „Odbiło Ci Panie Hanson, całkiem Ci odbiło.” – pomyślałem wchodząc do domu wprost na Angelę. Przywitałem się, a ona od razu popchnęła mnie do salonu.
- „Chodź tu! Zobacz jaki Ola z Mike’m dają popis.”
Spojrzałem i zatkało mnie. Na środku, otoczeni kilkoma osobami tańczyli… eee… no bynajmniej byli w błogiej ekstazie Ola i Mike. Tańczyli coś z Dirty Dancing, a im bardziej było dirty tym bardziej widownia była wesoła, klaskała i gwizdała. Nie spodobało mi się to. Ona mi się podobała, ale to, co robiła z Mike’m już nie. Pola musiała wyczytać mi to z twarzy, bo podeszła i uspokajająco powiedziała:
- „Nie przejmuj się. To tylko taniec, a pewnie wiesz, że Olka na jego punkcie ma zajoba. Tańca oczywiście.”
- „Co?” – nie zrozumiałem.
Widownia biła brawo, bo utwór się skończył. Ola chciała odejść, ale Mike zarządził jeszcze jeden numer.
- „Mówię, żebyś się nie przejmował, bo to się po prostu tak tańczy.” – powtórzyła.
- „Spoko. Czemu miałbym się przejmować?”
Pola popatrzyła na mnie z politowaniem, a ja przypomniałem sobie, że przecież studiuje psychologię. Wzięła mnie za rękę mówiąc, że zrobimy odbijanego i zanim zdążyłem zareagować popchnęła mnie przez tłum do środka kółka. Ludzie poszli naszym śladem i zaczęli tańczyć zamiast wgapiać się w Olę i Mike'a. Pokiwaliśmy się z Polą pół piosenki, po czym ta klasnęła w ręce rozdzielając parę tańczących i ciągnąć Mike'a w przeciwległy kąt salonu.
- "O! Cześć!" - odezwała się Ola zaczepnie przechylając głowę - "Nie wiedziałam, że potrafisz tańczyć dirty dance."
Nie powiem, żeby dodała mi tym odwagi. Słowo się rzekło. Objąłem ją w pasie, na co zarzuciła mi ręce na szyję. Cały czas patrzyła mi w oczy. Tak. Ten wzrok był całkiem inny. Przyjemny. Przeszedł mnie dreszcz. Pierwszy raz miałem ją tak blisko.
- „Musisz ugiąć bardziej kolana, bo nic z tego naszego tańca nie wyjdzie.”
Dotarło do mnie, że stoję jak kłoda, gdy inni dobrze się bawią, a Pola wiruje z Mike’m. Ola spokojnie czekała na mój ruch. Ugiąłem kolana. Uśmiechnęła się.
- „Tak lepiej. A teraz czadu. Tylko mnie nie upuść.”
Nadała rytm. Kiwanie się na boki. To potrafię. Zniżyła ręce na moje ramiona, wzrokiem pokazała, co zamierza zrobić i zaczęła odchylać się do tyłu wyciągając jeszcze ręce za siebie i ruszając jednocześnie ramionami w takt kubańskich rytmów. Przełknąłem ślinę. Nie pozwoliła mi jednak długo patrzeć się tam, gdzie nie powinienem i jednym sprytnym ruchem wróciła do pierwszej pozycji łapiąc mnie za szyję i lewą nogą oplatając moją prawą. Odruchowo przytrzymałem ją pod kolanem, żeby nie upadła.
- „Łapiesz!” – rzekła mi do ucha aż znów przeszedł mnie dreszcz i w tym momencie piosenka się skończyła. Puściłem jej nogę, wyprostowałem się i całe szczęście, że poleciał jakiś wolny utwór, to zostaliśmy na parkiecie kiwając się już normalnie, ale nie tracąc kontaktu wzrokowego.
- „Wow!” – jedynie tyle wydusiłem z siebie. ‘Tay, Ty półgłówku, weź się w garść.’ – „Gdzie się tego nauczyłaś?”
Wzruszyła ramionami i odpowiedziała: „Tańczyło się tu i ówdzie. Opowiadałam Ci przecież.” – oczy jej błyszczały, uśmiechała się. Miała taki ładny uśmiech. ‘Tay, baranie, do pionu!’
- „Opowiadałaś, ale nie przypuszczałem, że jesteś tak dobra.”
- „Dziękuję. Ale Tobie też nieźle szło.” – rozbawiła mnie tym.
- „Daj spokój, byłem beznadziejny.” – zaczęła kiwać głową przecząco.
- „Wcale nie. Trzeba wierzyć instynktowi. I ćwiczyć. Może włączę jeszcze jeden utwór?” – spytała kokieteryjnie.
- „Nie, nie, dziękuję, na dzisiaj wystarczy.”
Po tym utworze zdecydowaliśmy iść się napić. Zgarnąłem po drodze Polę, a Ola ku mojemu zdumieniu Mike’a.
- „Dobra jest, nie?” – spytał, gdy dziewczyny zaczęły robić drinki.
- „Pewnie, że dobra. Ale ja to wiem, bo znam ją od lat.” – odpowiedziała Pola
- „Dajcie spokój, każdy jest w czymś dobry. Ty Mike też świetnie tańczysz.”
Mike zaczął się wygłupiać kłaniając nisko, a mnie zastanowiły jej słowa. „Każdy jest w czymś dobry.” Co będzie jak mnie o to zapyta. ‘Wiesz, w muzyce jestem dobry. Tworzę piosenki, które potem stają się hitami.’ Bez sensu…

20 komentarzy:

  1. Ta część z dedykacją dla Anety – bo tak! Bo czyta. Bo komentuje. Dziękuję!

    W następnym odcinku:
    - „Zostaw tę biedną limonkę.”
    - „Ooo, sorki, ale mam ochotę dać jej z liścia.”
    - „Limonce?”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to będzie dobre!!!

      Usuń
  2. Ale fajna dziś część :) Podoba mi się to jak Tay ze sobą rozmawia "półgłówku i baranie" dobre, dobre i ma biedny problem, jak powiedzieć Oli o tym kim jest
    do tego ta Meg, która na niego leci... ach, zawsze się jakaś znajdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się do tej pory śmieję w głos jak czytam te jego dywagacje. Hehe! Takie informacje zawsze wydają się trudne. Sławny chłopak, który tak naprawdę jest normalnym chłopakiem zastanawia się czy dziewczyna nie zmieni stosunku do niego jak się dowie. A Meg... cóż...

      Usuń
    2. hihi teksty nadal śmieszne :) kolejna impreza, zabawa a oni coraz lepiej sie poznają...
      ps. nadal brak ale co tam kiedys sie zjawi na imprezie...

      Usuń
  3. Jeee bardzo mi się podoba ta część!!!! "...im bardziej było dirty tym bardziej widownia była wesoła..." już sobie wyobrażam jak to musiało wyglądać!!! Pewnie bardzo dużo śliny Tay przełknął!!! A wewnętrzne rozterki pana T. są po prostu boskie!!!! No i te sexy ruchy Oli jak tańczyła z niebieskookim a On ją złapał pod kolanem. Rozmarzyłam się w tej pracy!!!! No i restauracja Almost Heaven!!!! Bosko kochana!!! Bosko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, no nie spodziewałam się tak fajnej reakcji. Dzięki! Trudno jest pisać od strony faceta jak się jest kobietą i to nie pisarką, a zwykłą, taką o! A taniec, to taniec! Tam nie ma wstydu, tam nie ma lęku, tańczysz i tyle...

      Usuń
    2. Hehehe wiem coś o tym, chłopy mają czasami bardzo narąbane w głowie i ciężko się postawić na ich miejsce, ale jak to mój eX mawiał "Ola Ty tak nie kombinuj, my mężczyźni jesteśmy prości jak budowa cepa, więc nie doszukuj się podtekstów między wierszami..." :P

      Usuń
    3. I coś w tym jest :)
      Ale faktycznie ciężko jest pisać jako mężczyzna :)

      Usuń
    4. No ciężko ciężko, bo kobiety za bardzo kombinują :P a poza tym jest sztuką pisać z perspektywy różnych osób tak, aby nie wydawały się dla czytelnika do siebie podobne. I tu wielki ukłon dla autorki :)

      Usuń
    5. Oj tak! Z tą budową cepa, to i mój ma w zwyczaju mówić. Ale obecny, nie ex :) hehe! Matko! Dzięki! Moje starania nie poszły na marne. Czy moja siostra to widzi? Że ja, powtórzę JA potrafię pisać? hahaha! :P :P :P

      Usuń
  4. Oleńko dziękuję za dedykację. Pewnie,że czytam i to z jaką przyjemnością. Kocham muzykę braci H, uwielbiam Taylorka . Bardzo fajna cześć, ten wspólny taniec plus rozmyślenia Tay'a - dla mnie mistrzostwo świata. Ciekawe jak Ola zareaguje gdy się dowie kim on jest naprawdę. Ale dla niego ta jej nieświadomość jest jak najbardziej dobra, przynajmniej będzie pewien, że kocha go za to jaki jest są nie kim jest, bo na pewno się w sobie zakochają, już ma sie coś na rzeczy. No nic- czekamy. Ukłony dla autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, to Kopernik nie żyje, a i to nie wiadomo :) Hihihi! Mistrzostwo świata, to chyba za dużo powiedziane. Miałam nadzieję, że udaje mi się pokazać 'męskie' rozmyślania Tay'a, a nie babskie :P

      Usuń
  5. Olu zaczepista część,a ten ich taniec miałam przed oczami,te emocje mrrrrrr ! A co do przemyśleń Taya to sobie wyobrażam co on tam sobie jeszcze w głowie powiedział jak tak trzymał Olę np; ej ty tam w spodniach leżeć ! Ha ha ale mam myśli.... Wirujący seks,a i w Olce drzemie mały demon ! Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzeno, litości! Myślałam, że ze śmiechu sturlam się pod biurko w pracy. Hahaha! Też przez myśl mi przeszło, że mógł rzucić takim tekstem w myślach. Ale jak widać czytelniczki same sobie dopowiadają czego nie ma :D I o to chodzi :D Jeśli tylko facet jest skory do nauki tańca, to wirujący seks jak najbardziej można wprowadzić w życie.

      Usuń
  6. Tay, ty baranie! Do pionu :-) dobreeeeee ! Oleńko, kłaniam się w pas <3 Naprawdę super się czyta! Nie sądziłam, że tak mi się lekko będzie czytać O:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super!super!super!

    OdpowiedzUsuń
  8. scena tańca- jakbym ich widziała;-) podoba mi się sposób narracji, który proponujesz;-) dużo się dzieje i naprawdę lekko się czyta, poza tym wracając do narracji- bardzo, ale to bardzo lubię czytać o tym kto co myśli- naprawdę! a dzięki Tobie- wiem, to bez domysłów i to mi się podoba!Joaanna

    OdpowiedzUsuń
  9. Baaardzo dobra część! Lekko się czyta i w fajny sposób pokzaujesz przemyślenia Oli i Taya. Swietna scena z tańcem, Tay się zestresował biedaczek, no ale nie dziwie mu się przy takiej tancerce :) Urzekło mnie , kiedy myślał o tym, jak Ola na niego patrzy...Że jej wzrok jest inny, przyjemny...Oj chyba wsiąknie na ament ten nasz niebieskooki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczna część. Mamy już trochę coś jakby zazdrości. Tayowi zaczyna zależeć na Oli.
    Wspólny taniec - super! Zawsze człowiek może nauczyć się czegoś nowego. Moża Tay opanuje rytmy latynoskie żeby Ola nie musiała szukać innych partnerów do tańca.

    OdpowiedzUsuń