Got a hold on me

piątek, 26 grudnia 2014

Część 85

Zac
Poszedłem na papierosa próbując pozbierać myśli. Tay opowiedział mi wszystko. Wyjeżdża? Zostawia go? Rozstają się? Nie mieściło mi się to w głowie. To nie mogła być prawda, coś musiało się stać. Tay wściekał się, że Nikki mówiła to samo. Zadzwoniłem do niej, zeszła do mnie do ogrodu. Zgodnie stwierdziliśmy, że coś poważniejszego było na rzeczy. Ola była tak zakochana w Tay’u, że nie mogła tak po prostu odejść.
- „Zac, Ty masz na nią dobry wpływ, pogadaj z nią, może Tobie powie.”
- „Mam taki zamiar, ale muszę się najpierw otrząsnąć z szoku i ułożyć sobie w głowie, jak do niej dotrzeć.”

Ola
Zasnęłam z wyczerpania, poranek też zaczęłam od płaczu. Cicho, żeby nie obudzić Pawła i Jessici. Po jakimś czasie wstałam po kawę, na jedzenie nie miałam ochoty. Południe. Kartka od Pawełka: ‘Pojechaliśmy sobie precz. Będziemy jutro.’ I dobrze! Tego mi trzeba: ciszy i spokoju. Tylko muszę się czymś zająć. Muszę, bo zwariuję. Założyłam spodnie od dresu, Tay’a bluzę na biustonosz. Jej nie zamierzałam mu oddawać, mogła się przecież gdzieś zawieruszyć w ciuchach. Włączyłam głośno muzykę i zaczęłam wyciągać wszystkie ubrania z szafy rozkładając je na łóżku. Młody dzwonił z pięć razy, pewnie mu powiedzieli, ale nie miałam chęci z nim teraz rozmawiać. Musiałam wziąć się w garść i udawać jeszcze przez dwa tygodnie przed wszystkimi łącznie z Pawłem, Polą, mamą, Gabi… Dopiero w Krakowie będę mogła wyjść z roli. Poleciała szybka piosenka, wyżyłam się w tańcu, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi. Ktokolwiek by to nie był muszę grać, muszę grać… Miałam nadzieję, że to nie Tay, przy nim najgorzej byłoby o wpadkę. Spojrzałam przez wizjer, przybrałam wesołą minę otwierając drzwi.
- „Zacky!” – przywitałam się buziakiem w policzek – „To Ty nie na wyjeździe?”
Zdziwiłam go swoim normalnym, luzackim zachowaniem, wszedł niepewnie.
- „Ola, co Ty wyprawiasz?” – wyminęłam go udając się do sypialni i biorąc po drodze głęboki wdech.
- „Właśnie się pakuję.”
Stanął w progu opierając się o futrynę i patrząc na ciuchy rozłożone na łóżku.
- „Nie rozumiem, czemu wyjeżdżasz?” – przewróciłam oczami.
- „Boże, Ty też? Wszyscy oszaleliście! Wyjeżdżam, bo kończy mi się stypendium.”
- „Nie wierzę Ci.”
- „Trudno, Twoja sprawa.”
- „Czemu jesteś niemiła?”
- „Czemu? Czemu? Bo wszyscy robicie aferę nie wiadomo, o co. Ty też myślałeś, że rzucę wszystko i zostanę?”
- „Tak. Szczerze mówiąc: tak.”
- „To źle myślałeś!” – jak trudno było mi się trzymać, jak trudno było mi ranić kolejną osobę, na której mi zależało – „Wszyscy źle myśleliście. Tay’owi powtarzałam wczoraj cztery razy, Tobie powiem piąty. Było mi super i z nim i z Wami wszystkimi, ale ja mam w Polsce rodzinę, przyjaciół…”
- „Igora.”
- „Co?” – zbił mnie z pantałyku.
- „Igora tam masz.” – powtórzył Zac.
- „On akurat nie ma nic do tego.”
- „A może jednak ma? Wrócisz do niego?” – tego się nie spodziewałam, ale poddał mi pewien pomysł.
- „Tak, pewnie tak.” – Zac wybałuszył oczy – „No nie patrz tak na mnie Przystojniaku. Jestem wolnym człowiekiem, nie jestem już z Tay’em. Chcesz kawy?”
Widziałam, że w Młodym wzbiera złość, chciałam wyjść z pokoju, ale oparł rękę na futrynie skutecznie mi to uniemożliwiając.
- „Czy Ty wiesz, co Ty robisz dziewczyno?”
- „Wiem.”
- „Przecież on, przecież Wy, przecież Ty…”
- „Zac, ja Cię bardzo proszę, nie panikuj. Nie byłam pierwszą, nie będę ostatnią. Chcesz kawy?”
Nie odpowiedział, schyliłam się przechodząc pod jego ręką i skierowałam się do kuchni uruchamiając ekspres. Po dobrych kilku minutach pojawił się w drzwiach. Byłam mu za to wdzięczna, bo mogłam pooddychać chwilę normalnie.
- „Nie poznaję Cię Ola. Jesteś naprawdę taka perfidna?”
- „Widocznie jestem. Możesz już ze mnie zejść Zacky?”
Widziałam, że jest wkurzony i to jeszcze bardziej niż Tay. Nie widziałam jeszcze go w takim stanie. Stuknęłam kubkiem o blat, przywdziałam butną minę. Zraniłam niebieskookiego, teraz musiałam zranić mojego przyjaciela.
- „Ty lepiej powiedz, że wcale nie chodzi Ci o Tay’a Zac!” – podeszłam bliżej – „Chodzi Ci o Ciebie samego!” – stuknęłam go palcem w tors. Zbaraniał. Widać było, że dopiero po chwili dotarło do niego, co powiedziałam.
- „Nie Ola, ja myślę…” – zatkałam mu dłonią usta.
- „Nie oszukuj mnie Zacky. Ani mnie ani siebie.”
Widziałam, jak zmienia się jego mimika, jak ciemnieją mu oczy, jak mocno walczy ze sobą. Każdy patrząc teraz na niego domyśliłby się, co chodzi mu po głowie. Widziałam jak ciężko przełyka ślinę. Nie miałam wyjścia, musiałam z nim zagrać, musiałam jego też zranić, sprawić, że i on znienawidzi mnie jak Taylor. Odwróciłam się powoli w stronę ekspresu, ale chwycił mnie za nadgarstek.
- „Tak, masz rację. Myślę też o sobie.”
- „Wiem Zacky.”
- „I nie jesteś już z Tay’em.”
- „Nie jestem.”
- „Czyli nie…”
- „Nie zrobisz nic przeciwko bratu.”
Widać było to jego wahanie. Wahanie pomieszane z pragnieniem i pożądaniem.
- „Jestem złym człowiekiem.” – powiedział, po czym przyciągnął mnie do siebie wpijając swoje usta w moje z całą tęsknotą i zachłannością jaką trzymał w sobie tyle miesięcy. Pozwoliłam mu na to, wiedziałam, ile czasu ze sobą walczył i jak bardzo tego pragnął. Teraz byłam wolna, więc nie starczyło mu sił, aby się powstrzymać. Nie odepchnęłam go, nie broniłam się, pozwalałam się całować. Objęłam go za szyję ściągając gumkę z włosów i wtapiając w nie rękę. Jego pocałunki były łapczywe, jakbym miała mu się zaraz wyrwać. Nie zamierzałam. Rozpuścił moje włosy, zaczął popychać mnie lekko w stronę sypialni. Upadliśmy na łóżko między ciuchy, całował moją twarz, włosy, szyję, rozsunął bluzę Tay’a, nie spodziewał się, że mam pod spodem jedynie stanik. Pocałował kilka razy w dekolt, ramię, szyję, jego ręce błądziły po całym moim ciele, włosach, po czym zatrzymał się, popatrzył na mnie i odskoczył jak poparzony. Podniosłam się na łokciach. Byłam pewna, że przerwie. Jeśli nie on, to ja bym to zrobiła. Złapał się za głowę.
- „Boże, co ja robię?”
- „Robisz coś, o czym marzyłeś Zac. Ale marzenia są fajniejsze. To nie smakuje tak, jak myślałeś, że smakuje, prawda?” – przekręciłam głowę w bok.
- „Ja… ja… Ty…” – cały czas jeszcze ciężko dyszał – „Nie myślałem, że jesteś tak podła! Jak mogłaś mi na to pozwolić?”
- „Mogę robić, co chcę Zacky. Czemu nie miałabym sprawić Ci radości tym, czego tak bardzo pragniesz od dłuższego czasu?”
- „Poszłabyś ze mną do łóżka?” – znowu znalazł się nade mną, aż mnie trochę przestraszył, wróciłam jednak do roli.
- „Brzydzę się zdradą jak niczym innym, ale teraz jestem wolna, więc…” – przejechałam dłonią po jego policzku, przymknął oczy, po czym spojrzał na mnie z odrazą i wstał.
- „Nie wierzę w to Ola, to w ogóle nie jesteś Ty, myślałem, że Cię poznałem. Zawiodłaś Tay’a jako chłopaka, a mnie jako przyjaciela. Dobrze, że wyjeżdżasz.”
To mówiąc odwrócił się na pięcie i wyszedł. Pobiegłam szybko zamknąć drzwi. Tego już było za wiele, rola wymknęła się trochę spod kontroli. Najlepiej byłoby zasnąć i już się nie obudzić, nie czuć, nie cierpieć… Osunęłam się po tych drzwiach i zapłakałam. Gorzko, dramatycznie, wiedziałam, że już nie wróci, teraz już żaden nie wróci. Udało się, tego chciałam. Zraniłam ich. Nienawidzą mnie. Po prostu trzeba będzie się z tym pogodzić. Pocierpimy trochę i zapomnimy, znajdziemy sobie kogoś nowego i będziemy szczęśliwi. Tylko ja nie chciałam innego! Chciałam jego! Mojego niebieskookiego!

23 komentarze:

  1. ajajaj, ja tak jak Zac, "muszę się najpierw otrząsnąć z szoku".

    ale ta Olka to świnia, no! nie dość że Tay'owi rozwaliła psychę, to teraz jeszcze biednego Młodego ściąga na złą drogę... a tak ją lubiłam! ostatnio jednak to, tak jak wszyscy mówią, nie ta Ola. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ta Ola, coś jej odwaliło, też może poczekam aż otrząśniecie się z szoku... Przepraszam, musiałam. To wszystko jest potrzebne.

      Usuń
  2. o kuRwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa O_______o wiedziałam! Wiedziałam, że to Zac! Ale nie wiedziałam, że Ola zachowa się tak perfidnie, tak go wykorzysta, podpuści...Masakra!!!!! Zraniła kolejnego Hansona O___o w co ona gra? Nie, nie , nie...to tylko zły sen! Co teraz? Co teraz?
    czy Zac powie bratu o tym, co zrobiła Ola? Że podała mu się na tacy? Że Zac dotarł do drugiej bazy....[ufff...dobrze, że opamiętał się przed trzecią!] . brawo Zac!
    Zachowałeś się super! Czytając , myślałam tylko o tym, że się nie opamięta....ale po Oli się tego nie spodziewałam :( Zawiodłam się.....Teraz marnie widzę jej związek z Tayem. Nawet jesli ona mu to wszystko wytłumaczy, nawet jeśli będzie go błagać o wybaczenie.....Tay już zdecydowanie będzie jej nienawidził :( Przykre to to strasznie. No, ja nie byłabym w stanie czegoś takiego wybaczyć...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak właśnie musiało być, przepraszam, ale jeśli są emocje, to chyba dobrze, prawda? Coś musi być po coś. Jak już wspominałam sryliard razy ja wiem, co będzie dalej i aż do samego końca. Nic po drodze nie zmieniam.

      Usuń
  3. biedna Ola tak bardzo nie chce powiedziec prawdy ze wolała pokazać Zac'owi że jest wredna... ach a przecież by mu przerwała, tylko wolała to zrobic później, zeby on pomyslał, że ona by to z nim zrobiła, a ona kocha Tay'a
    biedna Ola biedny Tay biedny Zac...ach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anuś, dokładnie tak. Woli być wredna i żeby ją znienawidzili niż powiedzieć prawdę.

      Usuń
    2. bez sensu, teraz to widzę, prawda jest lepsza, to co zrobiła Tayowi jest straszne i nie rozumiem tego, to było perfidne...
      ale rozumiem dlaczego zrobiła Zacowi tak, by mógł wreszcie przestać patrzeć na nią jak na niespełnione marzenie, teraz mógł wreszcie zacząć żyć swoim życiem, otrząsnąć się z tego zauroczenia Olą i zacząć żyć...

      Usuń
  4. Proszę oddać dawną Olę /! Nie poznaję jej ! Wiem, że gra , że podjęła taką decyzję ...ale gra chyba oskarową rolę bo jej nie poznaję ! Jestem w szoku !
    I Zac...no muszę ochłonąć .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gra, oczywiście, że gra, ale czy dobrze robi? I czy będzie dumna z tej oscarowej roli?

      Usuń
  5. UWAŻAJ bo nie będzie powrotu,łatwo zburzyć zaufanie, wystarczy jedna chwila, jeden głupi uczynek. Ola tak nie postępuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to cała prawda. Ale co ja poradzę, kiedy ona wszystko sama i sama i podjęła decyzję za nich oboje.

      Usuń
  6. Ten dramatyczny szloch Oli na końcu idealnie podsumowuje tę część... Oj, cholernie go zraniła. Zła kobieta, można by rzec. Ale nie! Nie zła. Bezmyślna po prostu.
    To o smakowaniu marzeń genialnie się wpasowało w całą sytuację. Ale Zac się musi czuć oszukany... No brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beznadziejnie bezmyślna i tchórz, po prostu zwykły tchórz! To jest okropne, bo wymyśliła sobie całkiem durne wyjście z sytuacji.

      Usuń
  7. O rety!!! To nie jest dawna Ola!dawna Ola nie zrobiłaby czego takiego! Nie ważne z jakich powodów! Ona jest nieobliczalna! Współczuję T. i .Z., jej juz nie!jak ona mogła?!grr!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie jest dawna Ola... Ona stchórzyła, po prostu stchórzyła.

      Usuń
  8. Zapomniałam napisac, ze czytałam z wypiekami na twarzy! fabuła nabrała tempa i bardzo dobrze mi się ten rozdział czytało. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurwaaaaaaa, albo jest za późno na czytanie, albo ktoś tu zwariował?!?!?! co to miało być?! oszalała? albo okaże się, że choruje na jakąś schizofrenię? bo ja inaczej nie potrafię ogarnąć tego materiały,,,nie potrafię, nie chcę, never!

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem tylko tyle... OMG!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu nie wiem, co napisać i znowu zbieram szczękę z podłogi. Wszystko się we mnie buntuje. Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Co ty do diabła robisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwariowana, zdurniala, stchorzyla, wszystko wymknelo jej się spod kontroli. Tak wiem, to nie ta sama dziewczyna. Ta Jet beznadziejnie głupia.

      Usuń