Got a hold on me

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Część 84

Ola
Ze studia do domu szłam jak robot. Jakby ktoś inny mną sterował. Nie uroniłam ani jednej łzy, nie mogłam sobie na to pozwolić. Wiedziałam, że dobrze odegrałam swoją rolę, że uwierzył. Do końca nie byłam świadoma tego, co zrobiłam, ale byłam przekonana, że to jedyne słuszne rozwiązanie. Dam radę. Pocierpię trochę, ale pozbieram się. Ike’a i Nikki nie było, w pokoju Tay’a miałam trochę swoich rzeczy, zebrałam wszystko do reklamówki. W kuchni spotkałam Panią Hanson. Powiedziałam, że wracam, że chciałam się pożegnać.
- „Przykro mi, ale nie powiem, że się nie spodziewałam.”
- „Szkoda, że tylko Pani. Reszta jest w szoku, bo myśleli, że zostawię całe swoje życie za sobą i zostanę.”
- „Nie żal Ci? Oboje będziecie cierpieć.” – machnęłam ręką.
- „Damy radę. Nie byłam pierwszą, nie będę ostatnią. Pocierpi się trochę i przejdzie. Ale wspomnienia pozostaną.” – powiedziałam wesoło sięgając śliwkę z miski na stole. Podziękowałam za wszystko, uścisnęłyśmy się.
- „Muszę pamiętać, żeby już tyle lodów nie kupować.” – Pani Hanson puściła do mnie oko, zaśmiałam się.
- „Oj nie wiem, nie wiem. Chyba zaraziłam Ike’a lodomanią, dzielnie mi towarzyszył.” – kobieta przyglądała mi się uważnie i na koniec powiedziała:
- „Uważaj na siebie Ola. I nigdy nie rób tego, czego wiesz, że będziesz w przyszłości żałować.” – popatrzyła na mnie znacząco, kiwnęłam tylko głową i wyszłam.

Tay
Zeszło jej się z godzinę, widziałem, gdy przejeżdżała koło studia. Cały ten czas chodziłem w kółko myśląc i analizując jej słowa. Rzeczywiście kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, bo niewiele z tego rozumiałem. Faktycznie nigdy nie powiedziała, że kocha, że jej zależy, mówiła tylko, że dobrze się ze mną czuje, rzadko była zazdrosna. Potrzebowała kogoś przy sobie na czas pobytu w USA, a jak przyszło co do czego, to znika. Ale musiałem przyznać jej jedno, że nigdy nie deklarowała. Ja byłem głupi, bo wierzyłem, że będziemy razem wiecznie. Że trafiłem na tę swoją połówkę jabłka, jak to była zwykła określać. Tylko, że moje pół owocu spierdala. To dlatego pewnie się złościła i ucinała temat, gdy mówiłem, że kiedyś będziemy mieli dziecko. Bo wiedziała, że nie będzie tego ‘kiedyś’! Fuck! Tylko czemu mówiła, że szkoda, że tak się stało, że poroniła? Czemu płakała nad naszym nie narodzonym dzieckiem? Może to przez hormony? To jedno pozostało dla mnie zagadką. Musiałem coś zrobić, bo nie wytrzymam. Wyciągnąłem z barku wódkę, nalałem sobie do szklanki i wypiłem jednym haustem. Mój wzrok spoczął na paczce fajek, którą zostawił tam Zac. Jeden plus. Mogłem palić, kiedy chciałem. Tylko, że gdyby powiedziała, że zostaje, to nie wziąłbym papierosa do ust do końca życia.

Ola
Była to najtrudniejsza rzecz, jaką zrobiłam w życiu, najtrudniejsza rola do zagrania. Cały czas się trzymałam, nie uroniłam łzy. Wiedziałam, że muszę udawać jeszcze przed Pawłem. Powiedziałam, że zdecydowałam o rozstaniu, to przytulił mnie i rzekł, że będziemy się pocieszać nawzajem. Jess była u nas i gdy to usłyszała, to się popłakała.
- „Ja chyba tego nie zniosę.” – załkała, Paweł przytulił ją i pocałował w czubek głowy. Oni mieli dobrze. To była ich wspólna decyzja, Tay już mnie nie pocałuje w czubek głowy. – „Zostało nam dziesięć dni.”
- „To korzystajcie kochani, idę do siebie.”
Nie powiedziałam, że Tay nie chce mnie widzieć. Po prysznicu zakopałam się pod kocem, włączyłam jedną z płyt Zac’a, wiedziałam, że teraz tylko one mi pozostały i będę je często oglądać. Teraz już sobie pozwoliłam, łzy leciały ciurkiem po twarzy. Tylko czy to przejdzie? Czy to nie będzie tak mocno bolało? Przecież, to jego kocham najmocniej na świecie…

Tay
Wszystko mi ją przypominało: własne łóżko, łazienka, kuchnia, studio… Gdzie spojrzałem, tam widziałem ją i słyszałem jej śmiech. Noc miałem nieprzespaną. Byłem wkurzony, ale też nie do końca mogłem w to uwierzyć. Rano w jadalni spotkałem Ike’a i Nikki. Musiałem wyglądać jak zmora, bo brat spytał, co jest grane, na co Nicole zrobiła smutną minę.
- „Przykro mi Tay.” – powiedziała.
- „To Ty wiedziałaś?”
- „Tak, ale…”
- „Kurwa, no to już naprawdę przestaje być zabawne! Znowu dowiaduję się jako ostatni?”
Trzasnąłem drzwiami lodówki, o ile można takowymi trzasnąć, poszedłem do pokoju od razu biorąc komórkę i wybierając numer Zac’a. Odebrał zaspany.
- „Halo, co Ty tak rano…”
- „Wiedziałeś?” – wrzasnąłem bez zbędnego przywitania się.
- „Czego się drzesz? Co wiedziałem?”
- „Że ona wyjeżdża! Powiedz mi prawdę, czy o tym wiedziałeś?!”
- „Tay, cholera, jaśniej! Kto wyjeżdża i gdzie?”
- „Ola głupku! Do Polski! Za dziesięć dni! Nie, już za dziewięć.”
- „Cooo?” – jego głos po drugiej stronie świadczył, że pierwsze słyszy.
- „Nie wiedziałeś?”
- „Nie! Przecież jestem na wyjeździe. Ale co się stało? Czemu? O co chodzi?”
- „Nie mam chęci o tym rozmawiać.”
- „Tay, poczekaj…” – rozłączyłem się jednocześnie słysząc pukanie do drzwi. Wszedł Ike ze złą miną, za nim Nikki ze łzami w oczach.
- „Tay, baranie, mógłbyś na nią nie krzyczeć?” – wskazał głową dziewczynę.
- „Tay, bo ja…” – zachlipała, a mnie zrobiło się głupio.
- „Przepraszam Nikusiu.” – przytuliłem ją uświadamiając sobie, że Ola zaczęła tak na nią mówić.
- „Wczoraj spotkałam Olę w ‘Almost heaven’, powiedziała mi, ale zachowywała się dziwnie.”
- „Jak to ‘dziwnie’?” – spytał Ike siadając na łóżku.
- „Patrzyła w dal, mówiła, że żegna się z miejscami i wraca do Polski. Byłam zszokowana, że zupełnie nie wiedziałam, jak się zachować, a ona… ona…” – spojrzała na mnie z trwogą.
- „Co ona?” – starałem się, aby zabrzmiało to łagodnie.
- „Ona była taka obojętna, wzruszyła jedynie ramionami.”
- „Tak jak wczoraj.” – potwierdziłem.
- „Ale mam wrażenie, że to nie ona, że była tak bardzo nieswoja. Moim zdaniem coś się stało i coś ukrywa.”
- „To ja Wam powiem, co się stało, chcecie? Otóż bawiła się mną prawie rok, po czym była zdziwiona, że miałem inne plany co do naszego związku. I to niby ja się zachowuję jak dziecko, bo chciałem, żeby została. Rozumiecie? Ola ma mnie w dupie i wcale mnie nie kocha.” – nastąpiła cisza.
- „Nie Taylor, to nie jest Ola. Coś się musiało stać. To nie są jej myśli.”
- „Są Nicole! To ona. Teraz rozumiem niektóre fakty, wszystko składa mi się w logiczną całość. Tylko, że wcześniej tego nie dostrzegałem. Zabawiła się mną, powiedziała, że było super, ale wraca i będzie mieć dobre wspomnienia. Dobre wspomnienia? Urocze!”
- „Tak Ci powiedziała?” – Ike był zdumiony.
- „Tak.”
- „Moim zdaniem coś więcej jest na rzeczy.” – Nikki nie dawała za wygraną.
- „Nie ma nic na rzeczy kochanie.” – Ike stanął po mojej stronie – „Wiem, że się zakumplowałyście, ale tak też się zdarza, że dobry kumpel Cię oszuka. Dla mnie Ola już nie istnieje.”
- „Dzięki Ike.”
- „Ale…”
- „Koniec Nikki. Przepraszam, ale chciałbym zostać sam.”
Wyszli, ja zostałem ze swoimi myślami, z którymi tak naprawdę nie wiedziałem, co zrobić.

Zac
- „Tay, poczekaj…” – rozłączył się. Siedziałem na łóżku z telefonem w dłoni. Wybrałem numer Taylor’a, nie odebrał, numer Oli, nie odebrała. O co, do cholery chodzi? Zadzwoniłem jeszcze trzy razy do niej, cisza. Za dziewięć dni? Dziewięć dni? Wyskoczyłem z łóżka jak poparzony, zacząłem się ubierać.
- „Sue, wstawaj, wracamy.” – otworzyła oczy siadając na łóżku.
- „Co się stało? Najpierw drzesz się do telefonu, a teraz nagle wracamy?”
Nie pomyślałem o tym, co mam jej powiedzieć.
- „Dzwonił Tay, powiedział, że… że…”
- „Ola?” – zdurniałem.
- „Noo… Tak. To Ty wiedziałaś?”
- „O czym?” – patrzyła już lekko wkurzona.
- „Że wyjeżdża.”
- „Nie, nie wiedziałam, ale jeśli coś się dzieje, to na pewno chodzi o nią. I nie ukrywam, że chciałabym się dowiedzieć, co to ma wspólnego z naszą wycieczką?”
- „No bo ona wraca za dziewięć dni, Tay był wkurzony, coś się stało, a nie chciał o tym rozmawiać i…”
- „No to nie możesz się z nią pożegnać jak wrócimy?”
- „Ale mówię Ci, że coś się stało, muszę wracać do domu.”
- „Świetnie, oczywiście, zawsze ona. Nikt inny nie może porozmawiać tylko Ty. Mam już tego dosyć Zac!”
Poszła do łazienki zabierając po drodze ciuchy,  które rozrzuciliśmy po podłodze poprzedniego dnia. Machnąłem ręką, potem ją jakoś udobrucham. Wracaliśmy w milczeniu, chciała, abym ją odwiózł do domu, mnie było to bardzo na rękę, zaparkowałem w garażu i poszedłem szukać brata. Był u siebie, leżał na łóżku patrząc tępo w sufit.
- „Co jest stary?”
- „Daj mi spokój.”
- „Tay, cholera, mów, co się stało!”

24 komentarze:

  1. ach... jak smutno... aż miałam łzy w oczach
    biedna Ola, biedny Tay... jego mama kochana, a Ike stanął za bratem... teraz przybędzie wściekły- zakochany Zac i co? biedna Ola...
    tak mi smutno, musze to jakoś ogarnąć, ale żal mi ich i nie jestem zła na Olę
    piękny rozdział...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zdziwiłaś, że nie jesteś na nią zła. Serio. Ale cieszę się, może jeszcze zostanie jej wybaczone.

      Usuń
    2. nie jestem zła, tylko się dziwie jej decyzji, prawda jest lepsza, nawet najgorsza ale lepsza zdecydowanie. On by zrozumiał, a tak to Ola pozostawia po sobie żal i nienawiść a szkoda...

      Usuń
  2. Ta i poprzednia część cholernie smutna... Z jednej strony Olę rozumiem - krzywdząc siebie i Tay'a odbiera jemu nadzieję, a sobie odbiera szacunek do swojej własnej osoby. I tak: Tay nienawidzi Oli, więc nie będzie próbował jej zatrzymać, Ola nienawidzi Oli, więc nie będzie próbowała zawrócić i przepraszać. Ale mocno to naciągana filozofia... :(
    Pani Hanson ją przejrzała! Czyżby miała odegrać tu jeszcze jakąś większą rolę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak właśnie jest. Ale czemu mocno nawiązana filozofia? Nie tylko Pani Hanson ją przejrzała, ale o tym w kolejnej części.

      Usuń
    2. mi się wydaje, że Nikki też sie domyśla, że to tylko poza Oli... ale zobaczymy

      Usuń
    3. Filozofia naciągana dlatego, że to rozwiązanie się nie sprawdzi. Ola myśli, że tak będzie lepiej, ale się myli... Pytanie tylko jak szybko to zrozumie...

      Usuń
  3. Oj jak smutno , nie tak to miało wyglądać. Czekam na Zaca ;) Piękny rozdział -czekam na więcej .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zac będzie w następnej części, dużo Zac'a będzie. No musi być smutno, przecież wiadomo było, że coś tam się stanie.

      Usuń
  4. Smutne to wszystko... Tak mi żal Taylora biedaczek myśli, że Ola się nim chciała tylko zabawić:( sama nie wiem czemu wybrała taki sposób na zakończenie tego związku. Zimna, obojętna ... dlaczego? Co jej dało to udawanie? I tak oboje cierpią:( Ludzie dogadajcie się przecież zostało Wam tylko 9 dni!
    Mam nadzieję, że wkrótce wyjaśni się więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też najbardziej żal Tay'a. Postanowiła, że będzie lepiej jak ją znienawidzi, bo jakby miała tęsknić i on miałby tęsknić, to byłoby gorzej, a tak, to poradzi sobie sama. Jak zwykle sama. Ach... Taka już jest ta nasza Jabłońska.

      Usuń
    2. I tak będą tęsknić... Tay może i w tej chwili nie chce jej widzieć ale w głębi duszy nadal ja kocha. Nie wiem czy Ola dobrze postępuje ale jakkolwiek by z nim zerwała to i tak będą cierpieć�� Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji...

      Usuń
    3. Ja osobiście myślę, że ona źle robi, że to nie tędy droga. Mogłaby powiedzieć, co dzieje się z babcią, że musi wrócić. Ale nie zapominajmy, że o jednej rzeczy jeszcze Tay nie wie. I ona uznała, że może tak wszystko miało być i jeśli wyjeżdża, to nie będzie mu musiała mówić o tym, że nie może mieć dzieci. Tak to sobie wszystko wykombinowała. Głupio, no głupio, ale popełniają ludzie błędy, ona teraz też. Chyba największy jaki mogła! Aż mi jej żal, że tak to sobie wymyśliła.

      Usuń
  5. Fak fak fak! Kurwa! Pewnie, że jest coś nie halo!!! Ola ma nie halo pod sufitem! Tay jej nienawidzi, Ike ją przekreślił! No co ty odpierdalasz dziewczyno??? Spalić chcesz za sobą wszystkie mosty? Na litość boską!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że Ola ma nie halo pod sufitem. Zgadzam się z Tobą Betsy!

      Usuń
  6. Tay ma przesrane, Ola ma przesrane, nawet Sue... Swoją drogą wiem, że Zac łudzi się ze uczucia do Oli osłabną ale jak widac ciągle jest w niej zakochany więc powinien przestac spotykac się z Sue.
    kolejny super rozdział. brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powinien, powinien, ale ja to uważam, że on jednak myślał, że Sue pomoże mu zapomnieć. Jednak, na uczucie nie ma mocnych...

      Usuń
  7. Issac mnie wkurwił to mało powiedziane, że tak od razu uwierzył w tą jedną wielką ściemę i myśle teraz że jedynie w Zacu nadzieja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No uwierzył, będzie potem wyjaśnienie :)

      Usuń
  8. Mam nadzieję, że Zac dowie się jakimś cudem prawdy, bo na Taya to chba nie ma co liczyć. Zawziął się i nie będzie szukał powodu jej wyjazdu .
    Lecę dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie tak jest jak się dwie strony upra. Też coś o tym wiesz, nie? Jedna uparta, drugie uparte i bądź tu mądry.

      Usuń
    2. Wiem, wiem. Teraz mam problem jak tych moich pogodzić, bo coś nie chcą współpracować haha

      Usuń