Got a hold on me

niedziela, 14 grudnia 2014

Część 82

Ola
Ledwo przekroczyłam próg mieszkania Paweł objął mnie za szyję i załkał. Ramiona mu dygotały, a mnie wmurowało. Paweł płakał?
- „Jezus Maria, Pawełku, co jest?”
Serce podeszło mi do gardła. Jednak coś się stało, tylko nie chciał mówić mi przez telefon.
- „Paweł, na miłość boską!!!” – oderwałam go od siebie na siłę i potrząsnęłam.
- „Oleńko, Oleńko, przepraszam, że tak Cię wyrwałem dzisiaj, ale… ale…” – przetarł dłonią czoło, oczy, włosy – „Zrobisz kawę? Ja nie mam siły.”
- „Zrobię, tylko zdejmę kurtkę, ale mówże, o co chodzi, bo nie ręczę za siebie.”
- „Chodzi o mnie i Jessicę.”
Paweł usiadł przy stole, ja włączyłam ekspres.
- „Byliśmy wczoraj na super kolacji, potem całą noc rozmawialiśmy o tym, co dalej.”
- „Dalej z czym?”
- „No z nami. Ze mną i z nią. A Ty na pewno mnie zrozumiesz, bo jesteś w takiej samej sytuacji. Też się tu zakochałaś i też tu kogoś zostawisz. Postanowiliście coś z Tay’em?”
- „Nie, jeszcze nie.”
- „A my właśnie tak.” – oparł łokcie na stole, na dłoniach głowę i mówił do blatu, nie do mnie.
- „Egzaminy już za mną, pozałatwiam resztę formalności i wracam. A ona zostaje.” – zrobił pauzę.
- „Braciszku, ale do brzegu, bo igrasz z moją cierpliwością.”
- „Rozstajemy się.” – wyrzucił w końcu z siebie – „Ja wracam, ona zostaje. Nie damy rady na taką odległość. Ja nie mam możliwości zostania, zresztą, sama wiesz, a ona do Polski? Do Polski? Phi! Kto by tam chciał?” – pokręcił głową z politowaniem.
- „Nawet nie spróbujecie?” – postawiłam dwa kubki z kawą i usiadłam naprzeciwko.
- „Nie, nie spróbujemy. Doszliśmy do takiego wniosku wspólnie i pół nocy przepłakaliśmy.”
- „To ja nie rozumiem. Przecież ją kochasz.”
- „Kocham krasnalku, kocham, ona mnie też. Z nikim wcześniej nie czułem się tak jak z nią, ale zobacz, dzielą nas tysiące kilometrów, kontynenty, strefa czasowa.”
- „A Skype? Latanie do siebie?” – jakoś nie mogłam zrozumieć, czemu nie mieliby spróbować, ale Paweł popatrzył na mnie jak na wariatkę.
- „Oleńko, posłuchaj siebie. To nie jest dwugodzinny lot do Kopenhagi czy Barcelony. Jak w wakacje byłem w Polsce, to już ciężko było się spotkać na Skype. Często budziliśmy jedno drugie w nocy. Ty tak nie miałaś z Tay’em?”
- „No miałam, miałam, ale wiesz, czas był tak intensywny, że zupełnie nie zwróciłam na to uwagi, ale też zdarzało nam się to samo. Tylko, czemu nie możesz zostać?”
- „Znasz sytuację, może jakbym był po studiach i miał pracę, to inaczej bym na to patrzył.”
- „Został Ci tylko rok, to nie możecie się spotykać przez rok na odległość, a potem tu wrócisz?” – cały czas szukałam innego rozwiązania.
- „Oleńko, decyzję już podjęliśmy, to nie ma sensu. Teraz potrzebuję się po prostu komuś wygadać, a wiem, że Ty mnie zrozumiesz.”
- „Ale trzeba walczyć o miłość.”
- „Za dużo się filmów naoglądałaś.” – mówił rozżalony. To prawda, nie raz jeździliśmy z Tay’em do kina polowego.
- „Ja chcę zostać.” – rzekłam szybko, żeby się nie rozmyślić.
- „Co?” – Paweł wybałuszył oczy – „Na stałe?”
- „Nie, no nie, na razie na pół roku.”
- „I co Ci to da?”
- „Słucham?”
- „No co Ci da te pół roku? Będziesz w tym samym punkcie, co teraz i co? Zostaniesz wtedy na kolejne pół roku? Przeprowadzisz się?”
- „No nie, ale…”
- „Wtedy będzie Ci jeszcze ciężej zostawić tu wszystko i wrócić. Będziecie utrzymywać związek na odległość? Sorry, ale jakoś nie wierzę w przetrwanie takowych.”
- „Pawełku, dla chcącego nic…”
- „Olka! I będziesz w stanie mu zaufać? Że on jest tu, wierny tylko Tobie i spotykacie się raz na kilka miesięcy?”
- „Czy Ty chcesz mnie skutecznie zniechęcić? Uważasz, że źle robię?”
- „Nie, tego nie chcę mówić, chcę Ci tylko otworzyć trochę oczy. Jesteś zakochana, zauroczona, zaślepiona. Jak się jest tak daleko od siebie fizycznie, to i psychicznie się człowiek oddala, nie ma na to siły. Już by nam Polka wykład zrobiła.”
Zastanowiły mnie jego słowa mocno. Skoro teraz mam problem, to co będzie jak on będzie tu, a ja tam? Przez te pół roku chciałam popracować nad moim zaufaniem, ale co wtedy? Zaangażuję się bardziej, zaufam mu i co? Wszystko pęknie jak bańka mydlana tylko sześć miesięcy później?
- „Olka!”
- „Tak? Analizowałam to, co powiedziałeś.”
- „Widzę właśnie. Napijemy się czegoś mocniejszego?” – spojrzał ze smutkiem na pusty kubek po kawie.
- „Bój się Boga, dopiero południe.”
- „Ale ja tego na trzeźwo nie przeżyję. Ten nowy wymysł Nikki był pyszny, chyba zostały nam jeszcze składniki.” – to mówiąc sprawdził zawartość lodówki i barku – „Yeees! To ja sobie zrobię.”
- „Wiesz co? Mnie też zrób.” – zdecydowałam.
Oboje zapomnieliśmy o śniadaniu, więc dwa Nikusiowe drinki starczyły, aby się podkręcić. Zamówiliśmy pizzę i cały czas dyskutowaliśmy. Ja próbowałam argumentować, ale Paweł każdy mój pomysł skutecznie podważał. I to tak skutecznie, że zaczęłam się zastanawiać czy oboje z Jess nie mają racji. Czy jest sens nawet próbować? Jedno z nich musiałoby się przeprowadzić, no nie ma rady. I jedno z nas także. W naszym wypadku ja, bo on tu ma zespół, no i też zgadzałam się z Pawłem, że nikt nie chciałby przenieść się do Polski. Leżeliśmy na sofie, naprzeciwko siebie, nogi mieliśmy zarzucone na oparcie.
- „Wiesz co?” – Paweł zagadnął stukając się szklanką.
- „No?”
- „My chyba nigdy sami nie piliśmy?” – zachichotał.
- „Nigdy?” – próbowałam sobie przypomnieć wszystkie lata – „No faktycznie! To nasz pierwszy raz.” – zreflektowałam się, gdy to wymówiłam i oboje wybuchliśmy śmiechem.
- „I wiesz co?” – spytał robiąc zadziorną minę.
- „No co?” – rzekłam zniecierpliwiona upijając porządnego łyka.
- „Kiedyś mi się podobałaś.” – zrobiłam fontannę napojem, prosto na swoje spodnie, Paweł zaczął się śmiać.
- „I tak Cię to bawi?”
- „No! Cholernie!”
- „To bardziej Cię rozbawi, jak Ci powiem, że Ty mi też?” – mina mu zrzedła, a teraz ja chichotałam w najlepsze.
- „Żartujesz?”
- „E-e!” – pokiwałam głową ze słomką w buzi.
- „Olka! Patrz, mamy rozwiązanie!” – poderwał się szybko rozchlapując drinka na siebie – „Cholera!”
- „Jakie znów rozwiązanie?”
- „Jak wrócimy, to będziemy się pocieszać nawzajem. Hahaha!”
- „O zgrozo!” – przewróciłam oczami i śmiałam się dalej. Paweł po chwili spoważniał.
- „Nie obraź się, ale… jako siostra jesteś super, ale w związku bym z Tobą nie wytrzymał.”
- „Serio? Czemu?” – ciekawa byłam męskiego spojrzenia na sprawę.
- „Nie mógłbym być pod pantoflem, jak Igor i wkurzałbym się niemiłosiernie jakbym nic nie wiedział, jak Taylor. Te Twoje wieczne tajemnice i to, że nie dopuszczasz do siebie ludzi, którzy chcą Ci pomóc by mnie wykończyło.”
Nie myślałam, że on to tak odbiera, ale nie mogłabym się z nim nie zgodzić.

Napisałam do Tay’a, że dzisiaj zostaję w domu, bo braciszek mnie potrzebuje, a jak już Paweł usnął na kanapie, to poszłam do sypialni. Otworzyłam balkon, wychodząc na chwilę i wracając wspomnieniami do wszystkiego, co przeżyłam przez ten rok. To było jak serial, jak BH90210. Auta bez dachu, kino polowe, barbecue, pikniki na trawie między zajęciami, almost heaven, rezydencja, studio, koncerty, nagrywanie płyty, tańce ludowe… Tyle wspomnień… A ludzie? Co tu dużo mówić, wszyscy wspaniali. Jeśli Paweł ma rację? Jeśli przedłużę wszystko o pół roku, to warto? Zaczęłam się wahać. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk Skype’a. Gabi? Odebrałam zadowolona, radosna paplanina siostry zawsze dobrze na mnie działała, ale mina mi zrzedła, gdy zobaczyłam jej zapłakaną buzię.
- „Gabrysiu, siostruś, co się stało?”

20 komentarzy:

  1. ach... niby Paweł ma rację ale, cholera trzeba próbować... ale oni są młodzi, niecierpliwi i nie chcą czekać, a Ola dodatkowo nie potrafi zaufać... ach
    zobaczymy co dalej, aha a teraz zadzwoniła Gabi i pewnie coś się stało i co może spowodować, że tym bardziej Ola będzie chciała wrócić :?( ach.. ale część ladna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Gabi chce tylko pomarudzić na swojego Bartusia? Ciekawa jestem, co sądzą inne z Was, czy Paweł ma rację?

      Usuń
    2. ech... ciezko jak cholera

      Usuń
  2. ja jestem romantyczką, plus parę razy byłam w związkach na odległość, więc mówię: Paweł nie ma racji. Trzeba walczyć i próbować, a nie od razu się poddawać! A jak się nie uda, to dopiero wtedy sie można zastanawiać co dalej. Poza tym sorry, ale Taya to a bym nie zostawiła choćby nie wiem co ;)

    Bardzo fajny odcinek. Tak to umiesz napisać że czuję jakbym to ja miała zagwozdkę, a nie Olsia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anniko, to jest dla mnie największy komplement, że tak to czujesz, jak ja bym sobie właśnie życzyła. Tay - nie Tay... No wiesz, Ola też ma jakieś swoje...

      Usuń
  3. Oj niech ten Paweł lepiej już nie miesza w głowie Olsi :/
    Ja gdybym była tak młoda i tak bardzo zakochana zrobiłabym wszystko żeby spróbować. A co jeśli taka miłość już się więcej nie powtórzy? Trzymam kciuki za nich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tego potem można żałować najbardziej... A jeśli ta miłość się nie powtórzy? Ach... To trzeba będzie wypić to piwo, co się nawarzyło...

      Usuń
  4. Paweł ma racje takie zwiazki na aż taka odległość nie maja możliwości przetrwać. Szkoda wydaje mi się że Ola rzuci wszystko i wróci do Polski, siostra przekaże jej złe wiadomosci i nie będzie juz się wahać, myślę że zbliżamy się do końca tej pięknej historii 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie! Ile osób, tyle zdań. Widzę, że w dobrą stronę kombinujecie z tą Gabi...

      Usuń
  5. Najbardziej mi się podoba pokazana relacja między Olą a Pawłem. Jak mamy 82 części to po raz pierwszy czysto i klarownie widzę jak ich przyjaźń wygląda i jest boska!!! Mają super dystans do siebie, szanują się i liczą bardzo ze swoim zdaniem i tak właśnie powinna wyglądać prawdziwa przyjaźń między dwojgiem ludzi! Jeśli chodzi o samą w sobie rozmowę tej dwójki, to niestety muszę z wielkim żalem przyjąć stronę Pawła - związek na odległość to wielkie wyzwanie, i niewiele jest par, które wytrzymają presję odległości. I o czym tu mówić to nie polska i Niemcy, jak w większości Kelly opowiadań, gdzie można wsiąść w samochód i być u tej drugiej osoby w przeciągu kilku godzin. To są dwa różne kontynenty i Paweł ma całkowitą rację!!! Związek na taką odległość ma marne szanse na przetrwanie. A co potem? Jedno w końcu musiałaby się zdecydować na przeprowadzkę, a przecież tak tak ciężko wszystko porzucić: rodzinę, przyjaciół, pracę no ogólnie wszystko co się budowało przez całe swoje życie. Jakoś wcześniej o nich nie myślałam w sensie odległości... Ale teraz Paweł ta bestia mi oczy otworzyła!!! Grrr... Ja rozkładam ręce i nie wiem co robić, a pewnie Olsia z Tayem znajdą rozwiązanie. Paweł już znalazł, ale czy aby na pewno? Widać, że mu zależy na Jessice i kto wie może zmienią jeszcze zdanie... O matko... No i jakby Olka np miała mieszkać w USA to sobie tego nie umiem wyobrazić, no chyba, że zabierze ze sobą Polę i Pawła to luzzz. Bo innej opcji nie przyjmuję do wiadomości!!! Z innej beczki - rozczuliło mnie jak sobie Ola z Pawłem wyznali, że się w sobie bujali ahahahaha - "bujali" - nie używałam tego słowa chyba od czasów podstawówki a jest takie fajne :P:P:P No i dlaczego Gabrysia płacze??? Co się stało???? Nie trzymaj nas proszę za długo w niepewności!!!
    P.s. Sorry, że taki chaotyczny ten komentarz, no i mam nadzieje, że mi go znowu nie uj***e :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko, uwielbiam Twoje komentarze! I patrz! Ani nie uj...o ani nie zniknął. No właśnie po to była ta Jessica w opowiadaniu, po to Paweł się zakochał i po to teraz otworzył oczy Olsi. Ja wiem, że to jest mega ciężkie żyć na odległość. I to właśnie Paweł powiedział: to nie Dania czy Hiszpania, że można znaleźć tanie linie i sobie polecieć na weekend, tutaj byłoby mega ciężko. No tak właśnie pokombinowałam. Bo Ola o tym nie pomyślała, a faktycznie, co jej da pół roku? Bardziej się zaangażuje? Nie daj Bóg znowu wpadnie i co? I wiadomo, że w tym związku, to ona musiałaby się przeprowadzić, przecież na miłość boską, Tay nie porzuciłby zespołu! Ach jej... Oleńko, mam nadzieję, że nie wieje nudą.

      Usuń
    2. No ale jak wpadnie raz jeszcze? Przecież nie może mieć już dzieci? To było pytanie podchwytliwe czy coś coś znowu źle doczytałam jak z tymi "wydatnymi uszami" zamiast ustami hehehehe. I wyzwałam Zaca od Urbanów :D :D :D A nudą??? No cośty!!! Teraz to zachodzę w głowę o prolog!!! Bo już chyba wiem, i Ty chyba wiesz, że ja już wiem! :o

      Usuń
    3. Boże, no oczywiście, że nie wpadnie, bo przecież nie może. Zapomniałam o tym drobnym szczególe. No uśmiałam się sama z siebie przednio. Odpisywałam na ten komentarz już bardzo zmęczona, pewnie to dlatego. I nie jest to podchwytliwe ani nic. Po prostu moje zamroczenie.

      Usuń
  6. Olaboga! Ale wyznania! Ehehe. Przydała się ta szczera rozmowa z Pawłem. Paweł dobrze mówi. Tylko mam nadzieję, że Olsia wybierze wspólne życie z Tayem a nie ucieczkę do Polski. Pewnie czeka na wyznanie miłości, a Tay się pierwszy pewnie nie odważy. I mamy problem. Olsia ucieknie wymyślając jakąś wymówkę, a Tay zostanie że złamanym sercem. No mam nadzieję że się mile pomylę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, wiadomo, o czym jest prolog...

      Usuń
  7. weź Ty mnie nawet nie denerwuj, że się zbliżasz do prologu O___o Ja tam ciągle nadzieję mam na to, że to opowiadanie zakończy się happy endem ! No a jakżeby by inaczej miało być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że się zbliżam tylko, że wiadomo, co tam jest. W prologu w sensie.

      Usuń
  8. Jasny gwint same tragedie! Teraz Gabi, pewnie chłopak ją rzucił.
    Nie myślę tak jak Paweł. Uważam, że każde pół roku dłużej, to czas na znalezienie kolejnych sposobów na zostanie dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Paweł trochę Ole przekonał do swoich racji.

      Usuń